A po co komu te systemy IT?

ASTORW dzisiejszych czasach – zwłaszcza w firmach – już mało kto zastanawia się, skąd w ogóle wzięły się systemy IT, lecz raczej podąża za trendami, wdrażając ich kolejne odmiany i wersje. Niestety od czasu do czasu słychać, że tu czy tam wprowadzenie kolejnego systemu IT, o dziwo, zamiast ułatwić, utrudniło ludziom życie.
 REKLAMA 
 ifs 380 380 styczen 2019 
Warto przez chwilę zatrzymać się w tym pędzie ku informatyzowaniu wszystkiego dookoła i spojrzeć, choćby nawet na to, skąd pochodzi sama nazwa IT. Jest to skrót od angielskiego Information Technology, czyli Technologie Informacyjne. Tak więc mają to być technologie, które ułatwiają dostęp do informacji, pomagają lepiej się komunikować itd.

Warto przez chwilę zatrzymać się w tym pędzie ku informatyzowaniu wszystkiego dookoła i spojrzeć, choćby nawet na to, skąd pochodzi sama nazwa IT. Jest to skrót od angielskiego Information Technology, czyli Technologie Informacyjne. Tak więc mają to być technologie, które ułatwiają dostęp do informacji, pomagają lepiej się komunikować itd. IT obecnie nieodłącznie kojarzone jest z informatykami, a ci z kolei bardzo często z programistami czy administratorami systemów. Wiele osób powie też zapewne, że trudno jest się porozumieć ze specami od IT, bo mówią niby po polsku, ale jednak jakby w zupełnie innym dialekcie. Często wręcz ich sposób myślenia przebiega jakby według bliżej nieznanego algorytmu informatycznego.

Ponieważ systemy IT są coraz bardziej skomplikowane, a dodatkowo trudno jest się dogadać z informatykami, rozwój tych systemów został właściwie całkowicie powierzony działom IT.

No i tutaj dochodzimy do sedna problemu. Komputery i oprogramowanie, które kiedyś były ułatwieniem w pracy, obecnie stały się koniecznością i to nie zawsze przyjemną. Dlaczego tak się stało? Co się stało pomiędzy powstaniem pierwszych systemów IT, które były na usługach ludzi, a obecnym etapem rozwoju, gdy nierzadko to ludzie są na usługach systemów?

Niestety ta smutna konstatacja prowadzi do wniosku, że po drodze w rozwoju systemów IT zagubił się gdzieś ich pierwotny duch – narzędzi ułatwiających ludziom pracę, a w ogólności także upraszczających życie.

Tworząc systemy IT, warto pamiętać, że alternatywą dla powstającego systemu wcale nie jest wyłącznie inny system IT, lecz po prostu wykona-nie tych samych czynności bez użycia komputera. Ta idea najwyraźniej przyświeca cały czas firmie Apple i jej pracownikom, którzy, tworząc kolejne wersje swoich produktów, zadziwiają wszystkich ich prostotą, elegancją i ergonomią.

Na drugim biegunie pojawiają się systemy opensource, które mają bardzo szczytną ideę, lecz przy okazji pozostawiają wiele do życzenia w zakresie intuicyjności i ergonomii. Oczywiście informatycy się z tym zapewne nie zgodzą, lecz to tylko dowodzi tezy, że systemy tworzone przez informatyków mogą dobrze wykorzystać tylko inni informatycy. Bo w końcu dlaczego bezpłatne narzędzia takie jak pakiet OpenOffi ce czy program grafi czny Gimp nie zdobyły rzeszy użytkowników? Za to ich komercyjna konkurencja – Microsoft Office czy Adobe Photoshop – mają się bardzo dobrze, mimo że wielu użytkowników narzeka na wysokie ceny licencji?

To proste. Te pierwsze w znacznie mniejszym stopniu ułatwiają pracę niż te drugie.

Niejednokrotnie słychać, że planowane wdrożenie systemu ERP w firmie wzbudza w pracownikach lęk przed zmianą, która spowoduje, że będzie gorzej niż było. Jest to m.in. efekt zasłyszanych przykrych doświadczeń powdrożeniowych z innych firm. Wiadomo, że w procesie każdej zmiany występuje efekt dołka po zmianie, lecz dobra zmiana powinna w finalnym rozrachunku zapewnić istotne korzyści, a nie pogorszyć sytuację. Tymczasem okazuje się, że po niektórych wdrożeniach jest gorzej niż przed. A problem polega na tym, że decydenci otrzymują to, czego chcą od systemu (a więc informacje), lecz odbywa się to kosztem ogromnego wysiłku i utrudnienia pracy szeregowym pracownikom. Nagle pracownicy są zmuszani do wypełniania jakichś papierowych raportów, które następnie ktoś mozolnie przeklepuje do „wspaniałego” systemu.

A przecież nie tędy droga. Dane wpisane na papier są tak dokładne i wiarygodne, jak dokładni i niestety czasem uczciwi byli wypełniający raport i przepisujący z raportu do systemu. Rozwiązanie tego problemu jest proste, przecież wystarczy tylko pobrać dane automatycznie, bez konieczności angażowania ludzi, tym bardziej że w zakładach produkcyjnych najczęściej istnieje taka techniczna możliwość. Automatyczne gromadzenie danych dla systemów IT wprost z maszyn, dzięki wykorzystaniu systemów automatyki, to dzisiaj nie futurystyka, lecz po prostu – wciąż w polskim przemyśle niedoceniana – możliwość.

Zautomatyzowane gromadzenie danych za pośrednictwem automatyki i systemów nadzoru SCADA to w zakładach produkcyjnych pierwszy krok w stronę wyższej efektywności i komfortu pracy ludzi. Te dane z kolei, mimo iż często bardzo szczegółowe, nie wyczerpują jeszcze całego zagadnienia, gdyż dopiero po przetworzeniu staną się informacjami. A czytelne, zrozumiałe dla ludzi i łatwo dostępne informacje są w efekcie sednem tego, czego oczekujemy od systemów IT. Na to należy nałożyć potrzeby dostępu do informacji różnych osób w firmie i już mamy gotowe rozwiązanie dopasowane do indywidualnych potrzeb. Dla operatora przy maszynie będzie to czytelny i prosty panel operatorski (aplikacja HMI, SCADA), dla szefa produkcji wgląd w bieżący stan produkcji (system MES), a dla dyrektora zakładu lub członków zarządu – raporty prezentujące najważniejsze dla nich wskaźniki efektywności zakładu (integracja systemów MES, EMI, ERP).

Wszystko to jest dzisiaj możliwe dzięki automatyzacji i systemom IT, lecz to użytkownicy tych systemów, a nie tylko pozostawieni sobie samym programiści, powinni się zaangażować w uzgadnianie i akceptowanie funkcjonalności tworzonych systemów.

Na końcu moja gorąca prośba do programistów i działów IT – twórzcie systemy, które podniosą efektywność pracy rzeczywistych użytkowników, a nie wyłącznie w celu osiągnięcia w terminie kamienia milowego projektu. Do decydentów krótki apel. Skoro już wydajecie „górę” pieniędzy na system IT, to nie akceptujcie go, dopóki nie spełni Waszych oczekiwań w zakresie poprawy efektywności pracy w fi rmie. Nawet jeśli oznaczałoby to konieczność uruchomienia kolejnego etapu jego rozwoju. Bo dobry system IT naprawdę może być najlepszym przyjacielem człowieka…

Źródło: www.astor.pl
Autor: Jarosław Gracel

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:


Back to top